Assassin's Creed: Ostatni Potomkowie. Recenzja

Paweł Wiater
Matthew J. Kirby, Assassin's Creed: Ostatni PotomkowieMatthew J. Kirby, Assassin's Creed: Ostatni Potomkowie
Matthew J. Kirby, Assassin's Creed: Ostatni PotomkowieMatthew J. Kirby, Assassin's Creed: Ostatni Potomkowie Wydawnictwo Insignis
Wreszcie coś nowego. Tak można najkrócej opisać nową książkę w słynnym uniwersum. Matthew J. Kirby nie przedstawia niemal identycznych wydarzeń, które można było zobaczyć w poszczególnych częściach gry, a całkowicie nową trylogię. Recenzja ksiązki Assassin's Creed. Ostatni Potomkowie.

Historia młodego Owena na początku może wydawać się dość sztampowa. Nie dogaduje się ani z matką, ani z dziadkami. Nie potrafi pogodzić się ze śmiercią ojca, który zginął w więzieniu. Za wszelką cenę pragnie przywrócić mu dobre imię. Będzie mógł to uczynić, podobnie jak poprzedni bohaterowie serii, za pomocą pirackiego Animusa, który jest w posiadaniu Monroe; tajemniczego nauczyciela informatyki.

Chcąc poznać prawdę na temat ojca, Owen mimowolnie stanie się świadkiem odwiecznego konfliktu assasynów i templariuszy. Powieść Kirby'ego jest jednak inna od tych, z którymi dotychczas czytelnicy mogli mieć styczność.
Autor musiał zdawać sobie sprawę, że świat gry - mimo wielu wątków czy postaci posiada - pewne narzucone schematy. Omija je między innymi za pomocą zmodyfikowanego Animusa, który pozwala na to, aby w wirtualnym świecie była więcej niż jedna osoba naraz.

Akcja, tak jak w grach, toczy się na dwóch płaszczyznach: w 1863 roku w samym środku nowojorskich zamieszek jak i teraźniejszości, kiedy Owen wraz z przyjaciółmi analizują zebrane informacje.

Największą nowością w książkowej wersji Assassin's Creed jak i jednocześnie wadą jest właśnie zbyt duża ilość głównych bohaterów. Oprócz samego Owena poznajemy losy Javiera, Seana, rodzeństwa Davida i Grace czy Natalię. Każdy z nich ma swoją motywację, inaczej reaguje na odkrywane wiadomości i - co najważniejsze - odegra własną rolę w konflikcie. Można powiedzieć, że jest dzięki temu bardziej różnorodnie, ale ciągłe skakanie pomiędzy poszczególnymi postaciami bywa chwilami męczące.

Tym bardziej, że tempo ani na chwilę nie spada.
Są tutaj zarówno klasyczne skrytobójstwa jak i widowiskowe pościgi. I wiele wskazuje na to, że w następnych częściach będzie się jeszcze więcej działo.
Można mieć tylko nadzieję, że bohaterowie, którzy tutaj są nastolatkami w następnej części jednak dojrzeją, ponieważ książka, mimo, że różnorodna chwilami jest nieco za bardzo młodzieżowa.
Miłym ukłonem wobec fanów jak i nowych czytelników jest szczegółowe wyjaśnienie tego, jak działa Animus.

Ostatni Potomkowie to niezłe i pełne świeżości wprowadzenie do trylogii. Stanowi ono pozycję obowiązkową dla fanów uniwersum, którzy dostają całkowicie nową opowieść w ich ulubionym świecie. Mogą po nią sięgnąć również młodsi fani, którzy nie chcieliby niechcący poznać zbyt wielu nawiązań do poprzednich części.

Assassin's Creed: Ostatni Potomkowie. Recenzja

Matthew J. Kirby, Assassin's Creed: Ostatni Potomkowie, Wydawnictwo Insignis 

Południowokoreańska oferta budowy elektrowni jądrowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie