Battlefield 4: Odliczanie do wojny. Recenzja z pola bitwy

Paweł Wiater
Peter Grimsdale, Battlefield 4: Odliczanie do wojnyPeter Grimsdale, Battlefield 4: Odliczanie do wojny
Peter Grimsdale, Battlefield 4: Odliczanie do wojnyPeter Grimsdale, Battlefield 4: Odliczanie do wojny
Działania Laszlo Kovica o wiele ciekawiej śledzi się na książkowych kartach niż w grze. Recenzja książki Peter Grimsdale'a Battlefield 4: Odliczanie do wojny.

Pierwsza książka z serii Battlefield nosiła podtytuł Rosjanin i udowodniła, że można napisać całkiem niezłą, pełną akcji pozycję na podstawie gry, której fabuła stanowi sprawę ewidentnie drugorzędną. Andy Mcnab i Peter Grimsdale, mimo kilku potknięć, potrafili stworzyć książkę trzymającą w napięciu, po którą spokojnie mogli sięgnąć fani tytułów sensacyjnych jak i samej gry.

Odliczanie do Wojny to najnowsza powieść luźno oparta na wydarzeniach, które mogliśmy śledzić w czwartej części gry. Tym razem autorem został sam Grimsdale, któremu należą się wielkie brawa, ponieważ podniósł on poprzeczkę bardzo wysoko.

Książka zaczyna się można powiedzieć klasycznie.
Jest grupa komandosów. Jest ściśle tajna operacja, która dopracowana w najmniejszych szczegółach ma zostać zrealizowana w przeciągu kilku minut.
Na granicy Chin i Korei Północnej agent CIA Laszlo Kovic wraz z kilkoma żołnierzami Marines mają skontaktować się, a następnie odtransportować na bezpieczne terytorium twórcę północnokoreańskiego programu nuklearnego. Wszystko jest dogadane, nawet Chiny znane ze swojej niechęci do Ameryki potajemnie oferują swoją pomoc.

Już od samego początku możemy się spodziewać, że mimo tak pozornie prostego zadania coś pójdzie nie tak. I idzie nie tak – oddział zostaje rozbity, naukowiec ginie, a głównemu bohaterowi cudem udaje się wyjść z zasadzki. Po licznych trudach wraca on do swojego ukochanego Szanghaju, aby sprawdzić, co poszło nie tak. W tym samym czasie w Chinach zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ludzie protestują, okazują otwarcie nienawiść do Stanów Zjednoczonych, które przez lata wydawały się dla nich krainą mlekiem i miodem płynącą. Komuś ewidentnie zależy na tym, aby skłócić obydwa mocarstwa. Kovic chcąc dowiedzieć się, kto stoi za śmiercią jego załogi wpadnie w niebezpieczną intrygę, od której będzie zależało czy dojdzie do poważnego konfliktu zbrojnego.

„Lekcja numer jeden pierwszego dnia na Farmie: nie będziesz miał bogów cudzych przed Agencją. Lekcja numer dwa: kimkolwiek byłeś, ten ktoś przestał istnieć. Lekcja numer trzy: twoje życie osobiste w każdej chwili może trafić szlag."

Bardzo fajnie zostały ukazane relacje między bohaterami. Wiele postaci, które Laszlo spotyka na swojej drodze, mimo iż zdobi ich drogi garnitur a w rękach połyskuje najnowszy iPhone posiada swoje konkretne brudne interesy, które za wszelką cenę będą chcieli zrealizować. Chińczycy mają swego rodzaju dwie twarze - oficjalną na pozór i drugą, często mocno brutalną w załatwianiu interesów. Dlatego też niby od początku wiemy jak zakończy się dana sytuacja, ale cały czas czekamy na jakieś zaskoczenie, które uderzy w dość nieoczekiwanym momencie. Podobnie jest z agentami CIA. Całe ich zachowanie to nieraz system określonych znaków, istna gra pozorów, której znaczenie znają jedynie nieliczni.

Sam główny bohater, który przewijał się w 3 i 4 części Battlefielda, mimo stanowczo zbyt wielu przejść w trakcie trwania służby jest sympatyczny i autentyczny.

Kocha Chiny oraz ich całkowicie inną kulturę.
Potrafi dogadać się z najgorszymi szujami nie raz ratując im skórę, ponieważ wie, że takie znajomości mogą się przydać. Niestety, jak to bywa w zawodzie agenta – jego życie osobiste to pasmo porażek ze względu na ciągłe kłamstwa, którymi musi karmić wszystkich dookoła.

Język powieści jest dość prosty i całkowicie zrozumiały. Autor nie boi się używać przekleństw czy opisywać trudnych sytuacji, kiedy np. dzieci-żołnierze w Sudanie złapały Kovica, wetknęły mu karabin tam gdzie raczej się go nie wtyka i zaczęły się kłócić, kto pierwszy strzeli.

Występują opisy tortur czy nawet wspomnień, kiedy to główny bohater widział w Afganistanie zamarzniętą całą rodzinę, którą po czasie stworzyła „kopczyk" ze śniegu. Nie ma się jednak, czego obawiać, ponieważ proporcje zostały odpowiednio zbalansowane. Bohaterowie nie są niepotrzebnie wulgarni, ale potrafią rzucić mięsem w chwilach zagrożenia, co wypada bardzo dobrze. Nie okłamujmy się, ale nic bardziej nie irytuje aniżeli doświadczony żołnierz, który ma zamiar zabić przeciwnika ze słowem "cholera" na ustach.

Fani sprzętu i w ogóle militariów również nie powinni być zawiedzeni. Grimsdale szczegółowo opisuje, czym i kiedy posługują się dane postacie jednak nie jest to tak przesadnie przesadzone jak na przykład w Crysisie, który jakby nie patrzeć również powstał na podstawie gry.

Akcja powieści, mimo iż chwilami zwalnia, dość często dostarcza nam niezłych wrażeń. Wyścigi po wypełnionych ulicach Szanghaju, zasadzki, pobicia, wspinaczki, wybuchy itp. będziemy obserwować dość często. Dzięki temu została odpowiednio zachowana dynamika i ciężko się nudzić podczas czytania. Postoje, które obserwujemy najczęściej służą jedynie do zgromadzenia niezbędnych informacji, poznania środowiska czy przygotowania następnych akcji. Tym bardziej, że często śledzimy wydarzenia w tym samym czasie z perspektywy kilku osób często odległych od siebie o kilkaset kilometrów.

„Cutlera to podniecało: szczególnie te rejony świata, gdzie Amerykanie usuwali rządy i zastępowali je własnymi, marionetkowymi; państwa, których głowy były na każde skinienie Agencji. Ale Chiny do nich nie należały, a już na pewno nie dziś."

Co do środowiska - jedną z największych zalet książki jest dla mnie niesamowity klimat. Nie okłamujmy się, ale większość z nas niewiele wie o Chinach. Coś tam kojarzymy z ich kuchni czy towarów, które sprzedają, ale chiński styl życia jest większości nieznany. Autor w wielu momentach świetnie zarysował różnice między zachodnim a azjatyckim stylem czy ogólnie postrzeganiem życia.
Nie szczędzi miejsca, aby oddać klimat miasta, mas ludzi, którzy je wypełniają i załatwiają swoje sprawy. Opisuje również sposób patrzenia na pewne sprawy z perspektywy różnych kultur. Coś, co dla nas może wydawać się szokujące czy niedopuszczalne w Chinach wydaje się być normą kultywowane przez wieki.
Do tego często obok super nowoczesnych wieżowców poznajemy życie brudnych zakamarków miasta. Świetnie wypada swego rodzaju rozdarcie poglądów poszczególnych pokoleń. Starsze cały czas wierzą w świetność partii i kultowego wodza Mao, kiedy ich dzieci czy wnuki wyznają przede wszystkim kulturę Zachodu. Dlatego też na niektórych stronach śledzimy jak zabawnie kłócą się dwie staruszki będące sąsiadkami Laszlo, po czym szybko przypominamy sobie jak życie ludzkie jest w Chinach niewiele warte. Podczas czytania nie raz łapałem się na przykład na skojarzenia z Kane & Lynch 2: Dog Days.

„Chiny pędziły na łeb, na szyję, nie bacząc na ograniczenia prędkości. Nikt nie był w stanie przewidzieć, do czego to wszystko zmierza, ale Kovicowi bardzo się to podobało."

Mimo, że Odliczanie do Wojny to pozycja skierowana raczej dla dojrzalszego czytelnika, autor często potrafi rzucić dość śmieszną anegdotkę, która często rozładowuje napięcie. Żarty z Bourne'a, Jamesa Bonda czy z tego, c zyje zdjęcia można wstawić na fejsa. Przy tym „fejsie" również warto na chwilę się zatrzymać, ponieważ autor świetnie przedstawia, czym różnią się wszelkiego rodzaju akcje szpiegowskiej dzisiaj od tego, co znamy z wielu popularnych filmów. Przede wszystkim Internet i media. Szybki przepływ informacji oraz media, jako narzędzie polityków czy gangsterów są w stanie nie raz diametralnie zmienić całą sytuację.

„Wszystko to bardzo piękne, ale jedno przeoczyłeś, mój drogi chłopcze Któż teraz potrzebuje Ameryki? Nie macie nic do zaoferowania. Nadeszła era Chin."

Chcąc być całkowicie szczerym - nie spodziewałem się niczego szczególnego po Odliczaniu do Wojny. Wynikało to z winy samej gry gdzie fabuła została potraktowana po macoszemu. Książka Petera Grimsdale'a to świetny tytuł z pogranicza political ficiton i sensacji, który dostarczył mi kilkanaście niezapomnianych godzin sprawiając, że nie chciałem odrywać się od lektury. Bardzo przyjemne zaskoczenie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie