Cyberpunk 2077: Pierwsze wrażenia po premierze. Niezwykła gra i niezwykła liczba błędów

Adrian Hadasz
CD Projekt Red, mat. promocyjne
Cyberpunk 2077, nowy hit polskiego studia CD Projekt Red, przez ostatnie dwa lata stał się jednym z najbardziej oczekiwanych tytułów w historii branży gier wideo. Po ogromnym sukcesie Wiedźmina 3 gracze na całym świecie oczekiwali jeszcze wyżej zawieszonej poprzeczki. Czy te nieziemskie nadzieje zostały jakimś cudem spełnione? Po kilkunastu godzinach spędzonych z grą mogę napisać, że... nie do końca. Co nie znaczy jednak, że Cyberpunk 2077 pod wieloma względami nie jest wybitny.

Cyberpunk 2077: Ależ ten świat żyje!

Warto zacząć od tego, co zauważamy już na samym początku: świat wykreowany przez CD Projekt Red jest niezwykły. Chwalone w wielu recenzjach, Night City to bezsprzecznie filar i jeden z najbardziej imponujących elementów Cyberpunka 2077. Kiedy działa jak należy, jego architektura, wygląd, przywiązanie do detali, ilość przechodniów, uliczny szum – wszystko to z osobna oraz złożone razem do kupy sprawia, że trudno oderwać od tego settingu wzrok.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

Mało jest gier, które potrafią w taki sposób wciągnąć odbiorcę w swój świat przedstawiony. Wiedźmin 3, Red Dead Redemption 2, GTA V – to z tymi tytułami Cyberpunk konkuruje i, co więcej, zostawia je pod tym względem w tyle. Nie bójmy się górnolotnych stwierdzeń: Night City to najbardziej immersyjne miasto oraz imponujący otwarty świat w historii gier wideo.

Kiedy działa jak należy.

Cyberpunk 2077: Gameplay. Strzelanie i jazda samochodem

Odnośnie samej rozgrywki trzeba napisać jedno: Cyberpunk 2077 to przede wszystkim tytuł z gatunku RPG. Wbrew materiałom promocyjnym, akcji często nie ma tu aż tak dużo (albo inaczej: jest jej tyle, na ile sami grze na nią pozwolimy). Oznacza to także, że istnieje tu system rozwijania naszej postaci. Wraz z kończeniem kolejnych misji zdobywamy poziomy i punkty doświadczenia, które wydajemy w sposób, jaki najbardziej nam odpowiada. Progresję czuć zauważalnie już po pierwszych godzinach, ale znaczy ona także, że początki... mogą być trudne.

Liczycie na skuteczne headshoty i wcielenie się w rolę "maszyny do zabijania" od pierwszego momentu? No to niestety się rozczarujecie. Koncepcja CD Projektu z góry zakłada, że gracze mają poczuć postępy wraz z rozwojem fabuły i zaliczaniem kolejnych zadań. Po kilkunastu godzinach moja postać jest co prawda o wiele lepsza i zauważalnie sprawniejsza niż na samym początku zabawy, ale dalej nie osiągnęła takiej wprawy w wirtualnej walce, jakiej bym sobie życzył. Pierwsze chwile spędzone z grą mogą zatem okazać się odrobinę bolesne, a ekran "game over" zobaczymy więcej niż kilka razy – należy to jednak zaakceptować, bo takie są ramy gatunkowe tytułu.

Po "dopakowaniu" naszej postaci z czasem powinno być zauważalnie łatwiej i jednocześnie bardziej satysfakcjonująco. Prosty przykład: na samym początku gry mój rewolwer, nawet pomimo headshotów, nie był w stanie zrobić wrogom większej krzywdy. Teraz w większości przypadków wystarczy natomiast jeden celny strzał, by uporać się z przeciwnikami.

Nie przeocz

Podobnie sprawa ma się z jazdą samochodem. Początkowy pojazd, którym sterujemy, jest ciężki i trudno się nim skręca. Nie jest to jednak wina modelu jazdy w samej grze: wystarczy wsiąść do auta lub motocyklu z wyższej półki, by poczuć zauważalną różnicę. Jest to ważne, bo przemieszać się po mieście będziemy bardzo często, więc dobrze, żeby płynęła z tego odpowiednia satysfakcja (albo chociaż jej obietnica na horyzoncie, kiedy zgromadzimy wystarczającą ilość gotówki na lepszy środek transportu).

Model jazdy Cyberpunka nie jest co prawda niczym rewolucyjnym, ale wpisuje się dość dobrze w standardy innych gier z otwartym światem. Mnie osobiście podoba się on bardziej niż w wydanym pod koniec października przez Ubisoft Watch Dogs: Legion, choć trzeba zaznaczyć, że jest to kwestia mocno indywidualna.

Cyberpunk 2077: Historia i muzyka

Nie spoilerując niczego poza tym, co samo studio CD Projekt Red ujawniło w swoich materiałach promocyjnych: historia na początku rozkręca się odrobinę powoli, ale jak już chwyci za gardło, to nie chce puścić. Ponownie: trzeba pozwolić jej zbudować podstawę, zaprezentować postacie i przedstawić ogólny zarys, by w odpowiednim momencie mogła nas ona porwać. I tak, dużą rolę odgrywa w tym wszystkim Johnny Silverhand, czyli postać grana przez Keanu Reevesa.

Zaznaczę przy tym, że w głównym wątku nie dotarłem bardzo daleko. Struktura questów jest zbudowana jednak w taki sposób, że również te poboczne historie często na niego wpływają. Podobnie jak w trzecim Wiedźminie, tak i tutaj część z najlepszych zadań ukrytych jest na mapie w misjach pobocznych, których teoretycznie nie musimy wcale wykonywać.

CD Projekt Red ponownie zaciera tu granicę pomiędzy tym, co "główne", a tym, co "dodatkowe" – i robi to lepiej niż jakiekolwiek inne studio na świecie. Wynikająca z tego moja rada? Nie warto się z graniem spieszyć. Ogrom świata został dobrze uzasadniony narracyjnie i niemal każde zadanie, jakby trywialne na początku się nam nie zdawało, jest podszyte odpowiednio ciekawą historią.

Nie wolno także zapominać o roli, jaką odgrywa muzyka w Cyberpunku 2077. 150 oryginalnych piosenek i 7,5 godziny soundtracku, zaś to wszystko stworzone wyłącznie na potrzeby tej gry. Niech te liczby uświadomią jej ogrom i skalę. Poza podzielonymi gatunkowo stacjami radiowymi, które sprawiają, że każdy znajdzie tu coś dla siebie (jest nawet stacja bluesowa!), należy też wspomnieć o muzyce przygrywającej w tle w ważnych momentach fabularnych. To ona, wraz z tym co dzieje się na naszych oczach na ekranie, jest głównym przekaźnikiem odpowiednich emocji i nastroju, który ma odczuwać odbiorca. Genialna robota (po raz kolejny zresztą) Marcina Przybyłowicza, kompozytora CD Projektu Red, oraz muzyków i dźwiękowców, którzy z nim współpracowali.

Zobacz koniecznie

Cyberpunk 2077: Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?

Wszystkie moje powyższe pochwały nie zmieniają jednak tego, że... gra jest obecnie podszyta błędami z każdej strony. Niewczytujące się animacje, bugi w questach, problemy z systemem ekwipunku, ucinające się dialogi, aż w końcu nienajlepsza optymalizacja i spadające klatki na sekundę – stan techniczny Cyberpunka 2077 pozostawia niestety wiele do życzenia. Boli to tym bardziej, że CD Projekt Red przekładał premierę tego tytułu aż cztery razy!

Osobiście gram na komputerze ze średniej półki – z kartą GeForce 1070 Ti, procesorem Intel i5 8600 K oraz 16 GB RAMu na pokładzie. I choć nie jest najlepiej, a bugi są zdecydowanie widoczne, żaden z nich nie był jeszcze na tyle irytujący, by całkowicie zrujnować mi moje doświadczenia z tą grą. Ot, od czasu do czasu spadające klatki (zwłaszcza kiedy na ekranie jest tłum NPC-ów, np. w dzielnicy Watson), niedoczytująca się poprawnie grafika, czy inne problemy wizualne. Irytujące, ale da się z nimi żyć.

Sytuacja jest natomiast o wiele gorsza na konsolach starej już generacji, czyli Xboxie One oraz PlayStation 4. W niektórych wypadkach mowa wręcz o błędach sprawiających, że tytuł staje się niegrywalny. Światełkiem w tunelu pozostaje natomiast fakt, że CD Projekt Red z problemów technicznych zdaje sobie sprawę i dość szybko wypuszcza kolejne łatki oraz aktualizacje, które je naprawiają. W momencie pisania tego tekstu ostatnia z nich wyszła zaledwie 6 godzin temu.

Wiedźmin 3 na premierę również nie wyszedł w najlepszym stanie technicznym, ale stała praca, jaką wykonywało polskie studio nad tym tytułem, sprawiła, że już po kilku tygodniach najgorsze problemy były zażegnane (zarówno na PC, jak i na konsolach). Należy zatem mieć nadzieję, że w przypadku Cyberpunka 2077 będzie podobnie. Jeżeli nie chcecie grać w niedopracowaną wersję, to powinniście jeszcze trochę poczekać z zakupem, aż studio załata wszystkie bugi. Z drugiej strony, przynajmniej na moim komputerze osobistym, żaden z nich nie okazał się do tej pory na tyle okropny, bym żałował poświęconego grze czasu.

Musisz to wiedzieć

Cyberpunk 2077: Podsumowanie

Werdykt? Nie ma żadnego, bo to dopiero przedsmak. Pełna recenzja Dziennika Zachodniego oraz portalu Gra.pl ukaże się pod koniec grudnia. Już teraz jednak, po tych kilkunastu ogranych przeze mnie godzinach, muszę wspomnieć, że Cyberpunk 2077 nie zostanie raczej "mesjaszem gamingu" – a przynajmniej nie takim, na jakiego branża próbowała go jeszcze przed paroma miesiącami kreować. To dalej fenomenalna gra, ale "tylko" gra: ze swoimi bolączkami i kiepskim stanem technicznym na premierę. Mimo wszystko, dalej warto z tym doświadczeniem się zapoznać. Pomimo wszystkich wad i niedoróbek nie żałuję ani minuty z poświęconego przeze mnie temu tytułowi czasu.

I już nie mogę się doczekać, by wrócić do dystopicznego Night City i ponownie zakosztować tej niezwykłej, ociekającej oryginalnością estetyki i historii.

Bądź na bieżąco i obserwuj

od 7 lat
Wideo

Powstaje aplikacja do monitorowania występowania kleszczy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Cyberpunk 2077: Pierwsze wrażenia po premierze. Niezwykła gra i niezwykła liczba błędów - Dziennik Zachodni

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Znawca

Ale drewno...

Wróć na gra.pl Gra.pl