Far Cry Primal: Wreszcie coś nowego. Recenzja

Paweł WiaterZaktualizowano 
Dzidy i łuki zamiast karabinów. Niedźwiedzie zamaist samochodów. Sowy zamiast dronów. Czy prehistoryczny eksperyment się udał? Recenzja gry Far Cry Primal.

Naszą zabawę zaczynamy 10 tysięcy lat temu przed naszą erą. W krainie Oros żyje kilka plemion, które walczą ze sobą o sfery wpływów.

Nasz lud - Łindza - nie jest tu na najlepszej pozycji. Wręcz przeciwnie: wisi nad nim widmo całkowitego wyniszczenia. Dlatego też, jako główny bohater Takkar, będziemy mieli za cel zebranie wszystkich pobratymców i tworzenie nowej cywilizacji.

Na naszej drodze staną zaś między innymi kanibale z Udam, a także inne plemiona, które nie zawsze będą przyjaźnie nastawione.
I przyroda.

Zmiana czasowa zastosowana w Primal automatycznie musiała wpłynąć na pewne ograniczenia. Epoka kamienia łupanego to nie okres karabinów i laserów. Dlatego też do dyspozycji mamy takie zabawki jak łuki, maczugi czy włócznie. Ale spokojnie: wcale nie jest nudno.

Współczesne koktajle mołotowa to tutaj gniazda pszczół, a oswajanie kolejnych zwierzaków szybszo zwiększy naszą przewagę taktyczną.

Wszystko to sprawia, że bardzo szybko zauważymy, iż Primal to tak naprawdę stary Far Cry tylko w nowych, ciekawych szatach. Takkar - zwłaszcza na początku - jest słaby i kontakt z poważniejszym wrogiem szybko kończy jego życie. I w dzień, i w nocy: nie ma reguły.

Intuicja podpowiada nam, że w ciągu dnia jest bezpieczniej, ponieważ wieczorową porą wszelkiego rodzaju wilki wychodzą na żer. Co z tego, jeżeli w pełnym słońcu podczas swobodnego spaceru możemy spotkać grupę kanibali?

Trochę szkoda, ze poziom trudności szybko zaczyna spadać. Wykonanie kilku pobocznych questów da nam dodatkowe punkty umiejętności, które można wykorzystać w drzewkach rozwoju: walka, przetrwanie, polowanie i wytwarzanie przedmiotów. Łącznie jest to ponad 70 umiejętności, które w szybkim czasie zmienią naszego dzikusa w prawdziwego prehistorycznego zabójcę.

Oczywiście: nie można mieć do tego pretensji, ponieważ to, jaką drogę wybierzemy zależy tylko i wyłącznie od nas, jednak nawet przeglądając okienka umiejętności dość szybko odnosi się wrażenie, że jest to kopia rozwiązań zaimplementowanych w poprzednich odsłonach.

Największą wadą gry jest ewidentnie fabuła. Większość misji polega na tym, aby coś zanieść, przynieść lub kogoś zabić, aby popchnąć rozgrywkę dalej do przodu. Nie zrozumcie mnie źle - nie wymagam, aby ówcześni ludzie prowadzili ze sobą filozoficzne dysputy wpływające na warstwę fabularną.
Jednak mam wrażenie, że nie wykorzystano w pełni pewnej oryginalności samych bohaterów.

Tym bardziej, że noszą ciekawe stroje, a ich makijaże są nieco psychodeliczne. Często ich sposób mówienia czy gestykulacja sprawiają wrażenie, jakbyśmy byli na istnej planecie wariatów i za to należy się twórcom plus. Jednak tego wszystkiego jest za mało.

Nowością w serii jest istnienie wioski. Jeżeli jednak liczycie na różnego rodzaju handlarzy, gdzie zakupicie oręż to nie w tej produkcji. Nasza społeczność ma charakter zbieracko-łowiecki. Oznacza to, że część zebranych przedmiotów możemy sobie schować lub otrzymać od innych po to, aby samemu stworzyć broń. Tym bardziej, że dość szybko ulega ona zużyciu, szczególnie, jeśli na przykład ją podpalimy.

Tutaj też nie jest idealnie. Irytuje przesadnie duża ilość wszelkiego rodzaju listków, kamyczków czy drewienek, które musimy ze sobą cały czas targać. Zamiast skupiać się na tym, co najważniejsze - czyli na samej rozgrywce - to zaczynamy chodzić po lesie i szukać kolejnych elementów otoczenia, ponieważ nie możemy użyć innego kamyka do naszej maczugi aniżeli tego, który wybrali programiści.

Na szczęście sama rozgrywka jest szalenie efektowna i przez długi czas bardzo satysfakcjonująca. O ile walka z ludzkimi przeciwnikami nie jest szczególnie ciekawa, to pojedynki z kolejnymi zwierzakami naprawdę mogą się podobać. Tym bardziej, że nagle nasz oszczep może się na przykład złamać zostawiając nas sam na sam z niezbyt przyjaźnie nastawionym tygrysem.

Jednocześnie, jeżeli sami trochę popracujemy nad strategią, to upolowanie większego zwierza nie sprawi nam zbyt wielu problemów. Na przykład spotykając w nocy watahę wilków możemy podpalić trawę tak, aby uciekając wyskoczyły one wprost w naszą pułapkę.

Podobnie z tygrysami, które nie wskoczą za nami do wody skąd możemy je zaatakować łukiem. Tego typu przykładów można podawać wiele.
Ale już mamuty to inna bajka. Tu się tak szybko z nimi nie uporamy...

Niemniej ważne w Far Cry Primla jest oswajanie zwierząt. Cały schemat polega na tym, że chowamy się w krzakach, rzucamy kawał mięcha, po czym podchodzimy do zwierzaka i zaczynamy wymachiwać rękoma.
Wygląda to trochę komicznie. Jednak ten element też możemy wykorzystać planując strategie walki. Łącznie do oswojenia dostajemy 17 zwierząt, które wezwane w odpowiednim momencie będą w stanie na polu bitwy narobić niezłego zamieszania.

Po co się męczyć z grupą przeciwników jak możemy ich wciągnąć w pułapkę, gdzie będzie czekał nasz niedźwiedź? Poradzi sobie z nimi w kilka sekund.

W Far Cry Primal samochody zastąpiono... także zwierzętami. Po wytresowaniu niedźwiedzia możemy na niego wskoczyć, by siać spustoszenie w trakcie potyczek.

Zwierzęta możemy wykorzystywać nie tylko do ataku. Sowa, jako nasz obserwator, będzie pomagała nam dostrzec wrogów, oznaczać ich, a nawet niektórych zaatakować. Dla mnie trochę przegięciem jest możliwość zrzucania bomb, ale taka była wizja programistów.

Oprawa graficzna i muzyczna to najwyższa liga. Efekty ognia, wody, postaci czy starć z przeciwnikami mają w sobie dużą dawkę filmowości i nawet, jeżeli są jakieś małe niedoróbki techniczne, to nie zwracamy na nie całkowicie uwagi. Przechadzanie się w świetle księżyca, czy pełnym słońcu w okolicach wodospadów robi świetne wrażenie, przez co gra nie może się nie podobać.

Czy prehistoryczny eksperyment się udał? Jak najbardziej, ponieważ wniósł on odrobinę świeżości do marki, która zaczynała ostatnio zjadać swój własny ogon.
Jasne: jak ktoś grał w ostatnie części Far Cry, od razu poczuje się tutaj jak w domu. Cały system umiejętności, przesadzone do granic możliwości zbieractwo, ale też efektowne walki to wizytówki serii.

Szkoda tylko, że Primal szybko traci swój impet. Zamiast pokazać prawdziwą, wręcz survivalową walkę o przeżycie, dość szybko nasz Takkar staje się prehistorycznym Terminatorem, przed którym nie ma żadnych przeszkód. 

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3