Huawei Mate 20 Pro: wszystkie plusy i minusy, czyli test i recenzja flagowego smartfonu chińskiego producenta

Grzegorz LisieckiZaktualizowano 
Seria Mate, a szczególnie Mate Pro to dla Huawei zwykle okazja do zaprezentowania technicznych nowinek – od procesora po aparat. Tak też jest w przypadku Mate 20 Pro. Smartfon – mimo że minęło już kilka miesięcy od jego premiery – wciąż należy do czołówki mobilnych urządzeń. Jakie są jego mocne, a jakie słabe strony?

Mate 20 Pro zaprezentowany został w październiku 2018 roku, a na rynku pojawił się w listopadzie. To pierwszy smartfon Huawei, obok Mate 20, wyposażony w 7-nanometrowy procesor Kirin 980.

Urządzenie – mimo sporej przekątnej ekranu – jest stosunkowo poręczne. Zarówno boki wyświetlacza, jak i tył Mate 20 Pro są zaokrąglone; nie da się jednak ukryć, że smartfon pewniej leży w dłoni znajdując się w dołączonym do zestawu etui. Przód i tył pokrywa hartowane szkło Gorilla piątej generacji, ramki są aluminiowe. Na prawej ramce znajdują się przyciski zasilania (oznaczony czerwonym kolorem) i głośności, na lewej nie ma nic. Na górnej krawędzi znajduje się mikrofon oraz port podczerwieni, na dolnej zaś – port USB typu C z... wbudowanym głośnikiem, drugi mikrofon oraz tacka na nanoSIM i kartę pamięci, uwaga: również w formacie nano (Nano Memory Card to format stworzony przez Huawei), ewentualnie drugą kartę nanoSIM. Dodajmy: głośnik w gnieździe USB to dość niefortunny pomysł, wyłączający go z użytku podczas ładowania. Port służy też do podpinania słuchawek (nie jestem ich fanem), ponieważ Mate 20 Pro nie został wyposażony w gniazdo audiojack 3,5 mm.

Z przodu, nad ekranem, znajduje się, niestety, notch. Co więcej, wycięcie w wyświetlaczu jest dość duże. Notcha można „ukryć” – jest odpowiednia opcja w ustawieniach, ale i tak, siłą rzeczy, nie zobaczymy więcej ikonek powiadomień – tych, z powodu notcha, jest naprawdę niewiele. W wycięciu są ukryte czujniki, przednia kamerka, drugi głośnik stereo oraz niewielka dioda powiadomień. Z tyłu Mate'a 20 Pro uwagę zwraca potrójny aparat główny, z charakterystycznie rozmieszczonymi obiektywami i diodą LED. Nad nim znajduje się logo Leica, poniżej – logo producenta. Obudowa jest szczelna; smartfon posiada certyfikat IP68, co oznacza, że jest odporny na zalanie wodą, a także odporny na kurz.

Ekran OLED zajmuje 87,9 proc. przedniej powierzchni smartfonu. Jego przekątna to 6,39 cala, rozdzielczość 1440 x 3120 p (zagęszczenie pikseli – 538 ppi), a proporcje – 19,5:9. Rozdzielczość ekranu można zmieniać w ustawieniach. Sam panel jest bardzo dobry – w testowym egzemplarzu nie występowały zielone plamy po bokach ekranu, o których było głośno niedługo po premierze urządzenia. OLED zapewnia nasycone kolory, obsługując standardy przestrzeni barwowej DCI-P3 i HDR10, a także świetny kontrast. Kąty widzenia również są bardzo dobre. Jasność panelu? W przypadku ręcznych ustawień to 508 nitów, w przypadku trybu automatycznego – 660 nitów. W ustawieniach wyświetlacza jest między innymi tryb Naturalne tony (automatycznie dostosowywana temperatura barwowa do oświetlenia otoczenia). Ekran w Mate 20 Pro to duży krok naprzód; warto bowiem przypomnieć, że OLED w Mate 10 Pro miał rozdzielczość 1080 x 2160.

Kończąc wątek ekranu – producent umieścił w nim czytnik linii papilarnych. Wielu użytkowników zapewne poczuło ulgę, że czujnik biometryczny wrócił na front urządzenia, a co więcej, technologia ta jest już użyteczna. Trzeba jednak dodać, że skaner odcisków palców w Mate 20 Pro działa wyraźnie wolniej w porównaniu z dotychczas stosowanymi przez chińskiego producenta czujnikami. Dla mniej cierpliwych jest jednak rozwiązanie – działająca błyskawicznie funkcja rozpoznawania twarzy.

Hunawei Mate 20 Pro wyposażony został w ośmiordzeniowy procesor Kirin 980 wyprodukowany w 7-nanometrowym procesie litograficznym. Na centymetrze kwadratowym powierzchni zostało umieszczonych 6,9 miliarda tranzystorów – to 1,6 razy więcej w porównaniu do poprzedniej generacji procesora. 7-nanometrowy proces pozwolił jednocześnie na wyraźne zwiększenie wydajności – o 20 procent w porównaniu ze swoim poprzednikiem, Kirinem 970. Według producenta, efektywność energetyczna wzrosła o 40 procent. System Kirin CPU wykorzystuje inteligentny mechanizm Flex-scheduling, który tworzy trzystopniową architekturę efektywności energetycznej, składającą się z dwóch super dużych rdzeni Cortex-A76, dwóch dużych Cortex-A76 i czterech małych rdzeni Cortex-A55.

Częścią układu jest podwójny procesor NPU, który potrafi rozpoznać do 4500 obrazów na minutę, wspiera też obliczenia w chmurze. Układ wyposażono w procesor graficzny Mali-G76, oferujący o 46 procent większą moc przetwarzania grafiki, niż miało to miejsce w przypadku Kirina 970 i Mali-G72. Nowy procesor to także nowe możliwości w mobilnej fotografii; zwiększa m.in. o 46 procent przepustowość danych oraz oferuje nową technologię składania obrazów HDR. Co więcej, procesor wykorzystuje redukcję szumów Multi-pass, usuwając artefakty bez utraty jakości – rzecz kluczowa w przypadku fotografowania w słabym świetle. Kirin 980 wyposażono także w modem obsługujący technologię LTE kat. 21, pozwalającą na przesył danych z prędkością 1,4 Gb/s

Procesor wspierany jest przez 6 GB pamięci RAM oraz 128 GB pamięci wbudowanej, choć dziś – trzeba to podkreślić – topowe urządzenia mają już 8 GB RAM i często 256 GB pamięci wbudowanej. Taka specyfikacja jest jednak aż nadto wystarczająca nie tylko do codziennej pracy. Mate 20 Pro nie powinien bowiem zawieść także mobilnych graczy.

Smartfon pracuje w oparciu o Androida 9.0 Pie z producencką nakładką EMUI w wersji 9. Wydaje się, że pod względem graficznym nakładka wymaga już odświeżenia, ale pod względem możliwości nadal trzeba ją uznać za bardzo funkcjonalną. Bardzo przydatne mogą okazać się gesty pozwalające wykonać zrzut ekranu, otwierać aplikacje (do konkretnych aplikacji można przypisywać litery) czy uruchamiać tryb podzielonego ekranu. Jest oczywiście aplikacja bliźniacza, pozwalająca korzystać z dwóch kont na WhatsAppie czy Messengerze. Inne opcje? Higiena cyfrowa, czyli zarządzanie czasem korzystania ze smartfonu (umożliwia skonfigurowanie dodatkowych ustawień kontroli rodzicielskiej w telefonie dziecka), magazyn haseł (automatycznie zapisuje i wypełnia nazwy użytkowników oraz hasła), przestrzeń prywatna czy sejf plików. EMUI 9.0 to także opcja GPU Turbo 2.0, która pozwala nie tylko na szybsze uruchamianie aplikacji, ale także jeszcze lepszą wydajność w grach.

Czas na aparat, potrójny. W porównaniu z poprzednikiem – Mate 10 Pro, zabrakło czujnika monochromatycznego. Zastąpił go sensor 20 MP z obiektywem szerokokątnym 16 mm oraz przysłoną f/2.2. I bardzo dobrze. Główny obiektyw ma 40 MP, a teleobiektyw – 8 M i optyczną stabilizację obrazu. Aparat wspierany jest przez autofokus z detekcją fazy i laserowy AF. Całość nadal firmowana jest marką Leica. Zestaw oferuje trzykrotny zoom optyczny i pięciokrotny zoom hybrydowy. Zoom jest wspomagany przez AIS, czyli AI Image Stabilization; zresztą sztuczna inteligencja stara się pomagać użytkownikowi w trybie automatycznym dopasowując kluczowe parametry do konkretnej scenerii. W trybie Pro można z kolei samodzielnie dostosować ISO, balans bieli, kompensację ekspozycji czy szybkość migawki. Jak zwykle w przypadku Huawei, świetne są szczególnie tryby nocny i portretowy – ten drugi z efektem bokeh (teraz można dobierać różne opcje rozmycia tła). Zdjęcia wykonane modułem szerokokątnym także są efektowne i, co ważne, szczegółowe. Wideo? Mate 20 Pro rejestruje filmy w 4K i 30 klatkach na sekundę, choć do jakości nagrań (stabilizacja) można mieć pewne zastrzeżenia. Przedni aparat do selfie ma 24 MP i też trudno go nazwać wybitnym. Gwiazdą jest tu jednak potrójny aparat główny, który sprawia, że, Huawei Mate 20 Pro to dziś jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy fotograficzny smartfon na rynku.

Akumulator w Huawei Mate 20 Pro ma pojemność 4200 mAh i spisuje się bardzo dobrze. Kilkanaście godzin z dala od gniazdka i ponad pięć godzin pracy na ekranie nie rozładuje akumulatora przed końcem dnia. Na dodatek smartfon wspiera szybkie ładowanie Huawei (40W) – w pół godziny można odzyskać niemal 70 procent energii, natomiast rozładowanego Mate'a 20 Pro naładujemy do 100 proc. w około godzinę. Urządzenie może ponadto pełnić rolę powerbanku – z opcją ładowania zwrotnego.

Podsumowując, Mate 20 Pro to świetny smartfon, jeden z najlepszych na rynku. Największe zalety to świetny ekran, wydajność, akumulator i oczywiście aparat. Są też coraz rzadziej spotykany port podczerwieni, zamieniający smartfon w pilota, wodoodporność czy czujnik biometryczny w ekranie. Wady? Duży (stanowczo za duży) notch, brak gniazda audiojack 3,5 mm, głośnik w porcie USB, format karty pamięci – nano. No i nakładka EMUI wyraźnie wymaga już wizualnego odświeżenia.

Huawei Mate 20 Pro specyfikacja:

  • Ekran: OLED o przekątnej 6,39 cala, rozdzielczości 1440 x 3120 p i proporcjach 19,5:9, 16 mln kolorów
  • Procesor: HiSilicon Kirin 980 (7 nm), ośmiordzeniowy (2 x 2,6 GHz Cortex-A76, 2 x 1,92 GHz Cortex-A76, 4 x 1,8 GHz Cortex-A55)
  • Procesor graficzny: Mali-G76 MP10
  • Pamięć: 128 GB, 6 GB RAM, slot na kartę NM (Nano Memory Card) do 256GB (w miejsce SIM 2)
  • Potrójny aparat główny: 40 MP, f/1.8, 27 mm (szeroki), 1/1.7", PDAF/laserowy AF + 20 MP, f/2.2, 16 mm (ultraszeroki), 1/2.7", PDAF/laserowy AF + 8 MP, f/2.4, 80 mm (teleobiektyw), 1/4", OIS, PDAF/laserowy AF, optyka Leica, dwutonowa dioda LED, panorama, HDR, wideo: 2160p/ 30 fps, 1080p/ 60 fps, 1080p/ 30 fps (EIS), 720p/ 960 fps.
  • Aparat przedni: 24 MP, f/2.0, 26mm (szeroki), HDR, wideo: 1080p/ 30 fps
  • Łączność: LTE Cat,. 21, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth 5.0, NFC, GPS z A-GPS, GLONASS, BDS, GALILEO, QZSS
  • Porty: Usb 3.1, Type-C 1.0, nanoSIM (hybrydowy dualSIM)
  • Czujniki: czytnik linii papilarnych (w ekranie), akcelerometr, żyroskop, czujnik zbliżeniowy, barometr, kompas
  • Akumulator: litowo-polimerowy o pojemności 4200 mAh
  • Wymiary: 157,8 x 72,3 x 8,6 mm
  • Waga: 189 gramów
  • System: Android 9.0 Pie z nakładką EMUI 9

Twitter: @G_Lisiecki

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Czy trzeba płacić opłaty za użytkowanie wieczyste?

Polacy są przeciwko zmianie czasu

Wideo

Materiał oryginalny: Huawei Mate 20 Pro: wszystkie plusy i minusy, czyli test i recenzja flagowego smartfonu chińskiego producenta - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3